Nasze cele

Chcemy naprawy Rzeczypospolitej. Nasze cele to: służba ojczyźnie, obrona suwerenności, rozwój gospodarczy Polski, wspieranie rodziny, etyka oparta na katolickiej nauce społecznej. czytaj dalej...

Najnowsze filmy

RocketTheme Joomla Templates

czytaj dalej...

www.klubypatriotyczne.pl -----------------------
Reklama
Lawina przyczernień dziejów Polski Drukuj Email
Artykuły
Wpisany przez prof. Jerzy Robert Nowak   
Środa, 08 Październik 2008 12:20
Opisane przeze mnie w kilku artykułach przypadki deformowania dziejów Polski w najnowszych francuskich publikacjach poświęconych historii naszego kraju, to faktycznie tylko czubek góry lodowej. Jak wytłumaczyć aż tak daleko posunięte zakłamywanie historii Polski w sytuacji, gdy ich autorzy mogli korzystać ze znakomitej merytorycznie książki Henry'ego Rolleta o naszych XX-wiecznych dziejach czy wcześniejszych, pełnych sympatii dla Polaków historii Polski, pióra francuskiego arystokraty Henri de Montforta "La Pologne" czy książeczki "Histoire de la Pologne" Ambroise Joberta?


W ostatnich paru dziesięcioleciach w różnych krajach świata doszło do silnego, wręcz lawinowego, przyczerniania obrazu dziejów Polski. Szczególnie przykry wydaje się jednak fakt, że do takiego przyczerniania, i to na dużą skalę, doszło również we Francji, z którą przez setki lat byliśmy związani więzami przyjaźni, a czasem nawet sojuszami. Doczekaliśmy się za to w przeszłości wielu ciepłych słów od francuskich intelektualistów, a często nawet i znanych historyków, którzy sympatyzowali z naszymi zrywami i powstaniami niepodległościowymi. Dość przypomnieć choćby jednego z najwybitniejszych historyków francuskich XIX wieku, przyjaciela A. Mickiewicza - Julesa Micheleta. Był on m.in. autorem pełnych podziwu dla Polski dzieł: "La vie de Kosciusko" (O życiu Kościuszki) i "La Pologne Martyre" (Męczeńska Polska). Potępiając podłość carskiego zaborcy, Michelet pisał z ironią: "Rosja carska tak kocha Polskę, że ścierpieć nie może, aby jakikolwiek Polak gnębiony był przez innych". Dziś tego typu osądy zostały we Francji zastąpione przez skrajną rusofilię, widoczną już w postawach czołowych polityków od Chiraca po Sarkozy'ego. Ta rusofilia, podziw dla mocarstwa ze Wschodu - mającego tak potężne atuty jako dostawca gazu i ropy, idzie we Francji najwyraźniej w parze z lekceważeniem Polski jako kraju, który "nie potrafi siedzieć cicho". W bardzo zlaicyzowanej Francji szczególnie silnym, dodatkowym źródłem uprzedzeń wobec Polski jest skrajna niechęć niektórych wpływowych kręgów, zwłaszcza masońskich, do Polski jako kraju o silnym Kościele katolickim, który wydał wielkiego Papieża, etc. Dochodzą do tego uprzedzenia mniejszości żydowskiej mającej potężną pozycję we francuskich mediach, które od lat kreują obraz Polski jako kraju "krwiożerczego" antysemityzmu. Dość przypomnieć, że właśnie w prasie francuskiej (po amerykańskiej) robiono najwięcej szumu na temat rzekomego "polskiego antysemityzmu" w związku ze sporem wokół klasztoru Karmelitanek w Oświęcimiu. Przypomnijmy wreszcie, że nawet tak filosemicki Wajda doczekał się we Francji gwałtownych ataków prasowych z powodu rzekomego antysemityzmu jego filmów "Korczak" i "Ziemia obiecana".

O rzekomym "polskim wkładzie" w zagładę Żydów

Oskarżenia Polaków o skrajny antysemityzm są głównym tematem dwóch szczególnie podłych antypolskich książek, autorstwa Pawła Korca i Marca Hillela. Pierwszy z tych historyków, Paweł Korzec, emigrant z 1968 roku, ma szczególnie dobrą wprawę w kłamstwach jako dawny marksistowski historyk ruchu robotniczego z Łodzi. Bez żenady poszedł więc "na całego" w antypolskich oszczerstwach na kartach wydanej w Paryżu w 1980 r. książki o stosunkach między Polakami a Żydami w okresie międzywojennym ("Juifs en Pologne. La question juive pendant l'entre - deux guerres"). W swojej książce posunął się aż do stwierdzenia, że to Polska miała swój "wkład" w zagładę Żydów na skutek polskiego antysemityzmu, wciąż narastającego między wojnami. Jak pisał Korzec: "Nie wydaje nam się przesadna konkluzja, że los zgotowany Żydom polskim przez Polskę międzywojenną przyczynił się do umożliwienia ogromnej tragedii, która ich spotkała pod jarzmem hitlerowskim". Warto wspomnieć, że ta tak obrzydliwa "konkluzja" Korca spotkała się z bardzo ostrą krytyką ze strony słynnego żydowskiego publicysty, rzecznika prawdziwego dialogu między Polakami a Żydami - Józefa Lichtena w jego obszernym studium "Żydzi w Polsce dwudziestolecia" (paryskie "Zeszyty historyczne" nr 57 z 1981 r., s. 197). Lichten zarzucił Korcowi, że nakreślił "przerażająco ciemny" obraz losu Żydów w Drugiej Rzeczypospolitej (por. J. Lichten, op. cit., s. 196). Wypomniał Korcowi, że pisząc tylko o "cieniach", pominął "blaski" tamtego okresu i zaakcentował: "Nie można zrozumieć historii Drugiej Rzeczypospolitej bez choćby częściowego odmalowania tych jaśniejszych stron współżycia Polaków i Żydów i pominięcie ich Korcowi zarzucam (...)" (por. J. Lichten: op. cit., s. 204). Ostra krytyka Lichtena niewiele pomogła. Kłamliwa książka Korca dotąd pozostaje na francuskim rynku wydawniczym najważniejszą publikacją o stosunkach polsko-żydowskich w II RP i służy jako podstawa do kolejnych zafałszowań w książkach i artykułach innych autorów.
Szczególnie oszczerczą, antypolską książką wydaną we Francji była publikacja Marca Hillela: "Le Massacre des survivants. En Pologne apres l'holocauste (1945-1947)" - Masakra tych, którzy przeżyli. W Polsce po holokauście (1945-1947), wydana w Paryżu w 1985 roku. Nawet skrajnie wydrwiwający polską historię publicysta "Polityki" Ludwik Stomma był zaszokowany treścią książki Hillela, akcentując, że należy ona do prac, w których "pisze się systematycznie o Polakach, 'narodzie donosicieli', 'narodzie zabójców', a nawet, że Polacy (podczas wojny!) byli dla Żydów większym zagrożeniem, niż Niemcy" (por. "Polityka" z 19 kwietnia 1997 r.). W pełnej potwarzy książce Hillel unikał przedstawienia całej złożoności sytuacji w Polsce w latach 1945-1947, m.in. obrazu skutków tego, że tak wielu Żydów zajmowało bardzo wpływowe stanowiska w administracji rządowej czy bezpiece. Nie bacząc na to, że sporo Żydów zginęło w wyniku swego zaangażowania po stronie władzy komunistycznej przy prześladowaniu polskich patriotów, lansował kłamliwą tezę, że Polacy mordowali Żydów po wojnie wyłącznie z powodów ich "krwiożerczego antysemityzmu" i chęci utrzymania zagrabionego mienia. Można powiedzieć, że J.T. Gross w "Strachu" po prostu plagiatował nieznane w Polsce twierdzenia i "dowody" Hillela. A były to "dowody" dość szczególne. Marc Hillel dokumentował rzekome masakrowanie ocalałych z zagłady Żydów przez polskie "reakcyjne terrorystyczne organizacje podziemne" opiniami komunistycznego ministra bezpieczeństwa publicznego i szefa UB w Warszawie oraz ocenami z komunistycznej prasy. Zgodnie z zaczerpniętą z tak "odpowiednich" źródeł "dokumentacją źródłową" Hillel konsekwentnie określał polską opozycję antykomunistyczną, działającą w podziemiu, jako "bandy terrorystyczne", "ekstremistyczni nacjonaliści", etc. (w pracy, wydanej w 1985 r. w Paryżu). Chwaląc ludzi "lewicy" za to, że jako jedyni mieli odwagę wystąpić po wojnie przeciw antyżydowskiej "zbrodniczej akcji terrorystów", Hillel uzasadniał tym poparcie polskich Żydów dla władz komunistycznych. Bardzo ostrą krytykę podejścia Hillela do komunistycznych, bezpieczniackich źródeł zamieścił ks. Daniel Olszewski w "Znakach Czasu" (nr 7 z 1987 r.). Warto dodać, że Hillela z Grossem łączy również zajadły, nienawistny stosunek do Kościoła katolickiego w Polsce, co do którego mnożył on skrajne oszczerstwa na temat jego rzekomego antysemityzmu (por. M. Hillel: "Le massacre...", s. 15-17, 118-119, 250-252, 318-320). Podobnie jak później Gross, Hillel posunął się nawet do szkalowania za rzekomy "antysemityzm" jednego z największych polskich duchownych XX wieku, metropolity krakowskiego ks. kard. Adama Sapiehy, głównego organizatora potajemnej pomocy dla Żydów w Małopolsce w czasie wojny (por. szerzej: J.R. Nowak: "Nowe kłamstwa Grossa", Warszawa 2006, s. 23-24). Hillel oskarżył również kieleckiego biskupa Czesława Kaczmarka o rzekomą chęć do spacyfikowania nastrojów antyżydowskich w swojej diecezji przed "pogromem" z 4 lipca 1946 r. (op. cit., s. 250-252). Wśród antypolskich oszczerstw, zawartych w książce Hillela, znalazł się cytat z korespondencji z Monachium specjalnego wysłannika "New York Times" Raymonda Daniella o armii Andersa: "To jest armia najemników, zdominowana przez elementy antysemickie i antyrosyjskie" (por. M. Hillel: op. cit., s. 63).
Potwarzom Hillela o armii Andersa warto przeciwstawić ocenę rabina wojskowego z 2. Korpusu Polskiego Pinkasa Rosengartena na temat gen. W. Andersa: "W stosunku do nas, Żydów, był bardzo tolerancyjny. (...) Zawsze ostro piętnował antysemickie wybryki. To samo dotyczy zresztą większości kadry dowódczej. Bardzo dobrze wspominam generałów Borutę Spiechowicza, Tokarzewskiego, Kopańskiego, Ducha, a także pułkownika Gaładyka i majora Durko" (cyt. za wywiadem P. Rosengartena pt. "Polski rabin", udzielonym G. Górnemu w magazynie "Rzeczpospolitej" z 19 kwietnia 2002 r.).
Antypolska, oszczercza monografia Hillela, podobnie jak książka Korca, nie spotkała się z należytą krytyką historyków we Francji, demaskującą jej kłamstwa. W rezultacie od paru dziesięcioleci służy jako rezerwuar do kolejnych oskarżeń i antypolskich ataków.
Warto dodać, że we Francji na początku lat 80. zrealizowano jeden z najbardziej oszczerczych filmów antypolskich - "Shoah" Claude'a Lanzmanna, który obejrzała wielomilionowa widownia w różnych krajach świata. Lanzmann bez żenady zrzucał na Polaków winę za eksterminację Żydów. Skrajne uprzedzenia Lanzmanna wobec Polski najlepiej wyraziło jego stwierdzenie podczas wywiadu udzielonego francuskiemu "L'Express" w maju 1985 roku. Zapytany, czy film "Shoah" jest "aktem oskarżenia wobec Polski", Lanzmann odpowiedział: "Tak. To Polacy sami się oskarżają. Opanowali do perfekcji sposoby eksterminacji". Nawet znany z filosemickiej tendencyjności, późniejszy wielce gorliwy propagator "Sąsiadów" J.T. Grossa, Andrzej Kaczyński, przyznawał na łamach "Rzeczpospolitej" z 2 października 1997 r.: "Skandaliczna była też reakcja zachodnich mediów - zwłaszcza francuskich i amerykańskich - które skwapliwie podchwyciły i eksponowały sugestię Lanzmanna, iż hitlerowcy dlatego umieścili obozy zagłady w Polsce, że mogli tutaj liczyć co najmniej na aprobatę, jeśli nie wręcz na współpracę antysemicko nastawionego społeczeństwa".
"Polska na ławie oskarżonych" - wyeksponowano wielkimi literami tytuł tekstu zachęcającego do obejrzenia filmu "Shoah" Lanzmanna na pierwszej stronie lewicowego dziennika "Liberation". Potępieńczy atak na Polskę był szczególnie potrzebny francuskiej lewicy na czele z francuskimi komunistami, z którymi tak długo był związany sam Lanzmann. Ułatwiał osłabienie krytyki stanu wojennego, bo przecież gen. Jaruzelski "musiał" go wprowadzić dla uporania się z tak "niepoprawnymi" "dzikimi polskimi antysemitami".

Zapomniane książki H. Rolleta

Rozmiary deformacji dziejów Polski w najnowszych francuskich książkach na ten temat (D. Beauvois z 2004 r., F. Bafoila i in. z 2007 r.) są bardziej szokujące niż wcześniejsze, bardziej obiektywne francuskie publikacje na ten temat. By przypomnieć choćby wydaną w Paryżu w 1984 r. świetną kilkusetstronicową publikację Henry'ego Rolleta "La Pologne en XX siecle" (Polska w XX wieku). Książka Rolleta ukazała się również w polskim przekładzie w Krakowie w 1994 r., niestety tylko w skrócie, obejmującym okres od 1939 do 1984 roku. Ta publikacja jest jaskrawym przeciwstawieniem fałszerstw i przemilczeń deformujących obraz dziejów Polski, których jest tak wiele w omawianych wcześniej książkach D. Beauvois, F. Bafoila i in., i dlatego zasługuje na szersze przypomnienie.
Już we wstępie do książki Rolleta, pióra francuskiego naukowca Jeana Laloya, czytamy, że Rollet obala w swym dziele różne schematy pojawiające się we Francji na temat Polaków. Według Laloya, Rollet obala wizję Polaków jako specjalistów od liberum veto czy niepoprawnych romantyków, rzucających się do buntów bez troski o konsekwencje. Rollet pokazuje - jak pisze Laloy - Polaków jako naród z bardzo rozbudowanym poczuciem wolności i tolerancji, pełnego otwartości wobec sąsiadów. Pokazuje również Polaków jako naród bez Quislingów, bez swego Petaina i Lavala. Tym mocniej za to chłostał Rollet politykę Francji wobec Polski z lat 1919-1939, pełną "pozorów i udawań", "zaangażowań podważanych przez niedomówienia" i "chwiejność". Jakże to podejście Rolleta do obrazu polskiej historii w XX wieku różniło się od oskarżycielskich tonów wobec Polski występujących w tekstach F. Bafoila et consortes czy D. Beauvois, przy równoczesnym przemilczaniu niedotrzymanych francuskich zobowiązań wobec Polski, a faktycznie francuskiej zdrady.
Rollet, który poznał dobrze Polskę podczas dłuższego pobytu przed 1939 rokiem, jednoznacznie przeciwstawiał się różnym uogólnieniom na temat rzekomego polskiego "antysemityzmu" czy polskiego "nacjonalizmu". Pokazywał błędy, popełniane przez polskie władze w stosunku do Żydów, ale wskazywał równocześnie, że Żydzi ze swej strony częstokroć nie zachowywali się jak niewinne owieczki. Wskazywał na różnice między lojalnymi wobec Polski konserwatywnymi Żydami z grupy Agudat czy asymilatorami a zachowaniem młodych Żydów, którzy "często wspierali wojska sowieckie w ich ataku na Polskę" (por. H. Rollet, "La Pologne...", s. 106).
Pisał o zachowaniu niemieckiej prasy, która rozdmuchiwała w świecie przeciw Polsce każdą, nawet najmniejszą pogłoskę o przejawie antysemityzmu (por. tamże, s. 106). Wskazywał na podejmowane przez polskie władze próby dogadania się z mniejszością żydowską, choćby wynegocjowaną z Żydami umowę przez rząd Grabskiego czy próby polepszenia stosunków z Żydami, podejmowane przez rząd Skrzyńskiego (por. H. Rollet, op. cit., s. 169). Przypomniał wreszcie życzliwość polityki J. Piłsudskiego wobec Żydów, przyznanie przez niego obywatelstwa 600 tysiącom żydowskich uchodźców z Rosji (por. tamże, s. 169). Rollet sprzeciwiał się również upowszechnianym szeroko w świecie twierdzeniom o jakiejś dużej sile "polskiego nacjonalizmu". Pisał, że nacjonalizm ten nie był bardziej nietolerancyjny czy groteskowy niż nacjonalizmy wszystkich innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej, a zarazem był jak najdalszy od horrorów niemieckiego narodowego socjalizmu czy wielkoruskiego szowinizmu (por. tamże, s. 147). Wskazywał, że nacjonalizm polski wobec Litwy zderzał się tam z dużo większą niż polska nieustępliwością. Akcentował, że podobnie było w Galicji, gdzie "intelektualiści ukraińscy byli zdecydowanie wrodzy jakiemukolwiek kompromisowi" (por. tamże, s. 146). Przypominał wreszcie (s. 211) znaczenie tolerancji i dobrych stosunków z Ukraińcami, nawiązanych przez wojewodę H. Józewskiego, całkowicie pomijanych w atakującej antyukraiński nacjonalizm Polaków najnowszej francuskiej historii Polski z 2007 roku. Do szczególnie cennych i napisanych w niezwykle wyważony sposób części książki Rolleta należały fragmenty poświęcone stosunkom polsko-czeskim w latach 1918-1939. Rollet nie taił swojej krytyki błędnej polityki Becka wobec Czechosłowacji w 1938 roku. Równocześnie jednak wyraźnie obciążał Czechosłowację winą za niepotrzebne zaognienie stosunków polsko-czechosłowackich poprzez napaść zbrojną na Polaków w regionie Cieszyna (s. 116-117). Krytykował doprowadzenie do ostatecznego zatrucia stosunków polsko-czeskich przez czeskich ekstremistów z grupy Kramarza na tle sporu wokół Jaworzyny (por. H. Rollet, op. cit., s. 118). Wskazywał na obłudę zachowań Benesza w tej sprawie (por. tamże, s. 189). Krytykował Benesza (op. cit., s. 193) za nieukrywanie wobec zagranicznych dyplomatów swego negatywnego stosunku do istnienia tzw. polskiego korytarza. Rollet zapytywał: "Czy Benesz chciał w ten sposób odwrócić uwagę Niemiec od Austrii i skierować ich rewizjonizm ku granicy polskiej?".
Jednym z najciekawszych fragmentów książki Rolleta było jego jednoznaczne potępienie prosowieckiej i antypolskiej postawy wielkiej części prasy brytyjskiej (s. 361-362). Rollet stanowczo sprzeciwiał się wszelkim twierdzeniom zarzucającym rządowi polskiemu zaniedbania w alarmowaniu światowej opinii na temat nazistowskiej eksterminacji Żydów. Powoływał się na kolejne wystąpienia polskie w tej sprawie (s. 350-351). Wskazywał na ewidentne skrajne zachodnie zaniedbania. I pokazywał paradoksalny fakt - w tym samym czasie, gdy zachodni sojusznicy nie dopełnili obowiązku maksymalnego nagłośnienia zbrodni popełnionych na Żydach, to tym mocniej uderzano w polski rząd oskarżeniami o rzekomy antysemityzm z powodu dezercji żołnierzy żydowskich z armii polskiej. Według Rolleta, brytyjska Izba Gmin poświęciła w latach 1940-1944 aż 12 debat oskarżeniom przeciwko polskiemu antysemityzmowi (w tym 8 debat w okresie między 5 kwietnia i 8 czerwca 1941 r.), podczas gdy zaledwie 8 debat poświęcono na piętnowanie okrucieństw niemieckich (por. H. Rollet, op. cit., s. 351).
W kontekście książki Rolleta, tak świetnej warsztatowo i tak bogatej faktograficznie, tym bardziej muszą oburzać zafałszowania i deformacje późniejszych o parę dziesięcioleci francuskich publikacji poświęconych historii Polski (D. Beauvois z 2004 r. oraz F. Bafoila i in. z 2007 r.). Jak jednak wytłumaczyć aż tak daleko posunięte zakłamywanie historii Polski w najnowszych francuskich książkach historycznych w sytuacji, gdy ich autorzy mogli korzystać ze znakomitej merytorycznie książki Rolleta o naszych XX-wiecznych dziejach. Na gorzką ironię zakrawa fakt, że w Polsce prof. Daniel Beauvois został uhonorowany trzema doktoratami honoris causa.

Inni przemilczani przyjaciele Polski

Dużo wcześniej od momentu wydania książki Rolleta, mianowicie zaraz po wojnie, w 1946 r., ukazała się pełna sympatii dla Polaków historia Polski pióra francuskiego arystokraty Henri de Montforta "La Pologne". W ponad 300-stronicowej, dziś zapomnianej książce Montfort starał się o maksymalne odtworzenie prawdy o heroizmie i martyrologii Narodu Polskiego. Tenże autor opublikował kilkusetstronicową książkę "Le Massacre de Katyń" (Masakra w Katyniu). Wydana w 1966 r. w Paryżu książka Montforta była jednym z najdramatyczniejszych potępień sowieckiej zbrodni.
W 1965 r. we Francji ukazała się, również pełna sympatii dla Polski, książeczka "Histoire de la Pologne" (Historia Polski) Ambroise Joberta, później przełożona na język hiszpański. Autor m.in. mocno wysławiał rolę Konstytucji 3 Maja, później z takim uporem podważaną przez D. Beauvois. Jobert (por. op. cit., s. 40) przytoczył np. opinię pruskiego ministra Herzberga, który niepokoił się, że Konstytucja 3 Maja bardzo wzmocni Polskę, gdyż dzięki niej "Polska otrzymała konstytucję lepiej porządkującą stosunki w kraju niż to, co jest w Anglii".
Omawiane przeze mnie książki Korca i Hillela o wszystko, co było złe w stosunkach polsko-żydowskich, oskarżały Polskę i Polaków. Na tle ich skrajnej antypolskiej tendencyjności jakże odmienne były, wydane niestety tylko w języku polskim w Paryżu, książki autorów żydowskich: Feliksa Mantela, Michała Borwicza czy Klary Mirskiej. Polonofil żydowskiego pochodzenia Feliks Mantel był działaczem PPS, podsekretarzem stanu w Rządzie Tymczasowym i w Rządzie Jedności Narodowej, a później oficjalnym przedstawicielem tzw. Polski Ludowej (jako minister pełnomocny) w Wiedniu. Tam właśnie wybrał wolność w 1948 r. i przeniósł się do Francji. Jego publikacje są jaskrawym przeciwstawieniem opartych na komunistycznej propagandzie twierdzeń Hillela. Feliks Mantel, świetnie znający stosunki w Polsce w pierwszych latach po 1945 r., należał do nielicznych niestety żydowskich krytyków roli dużej części Żydów w komunistycznych władzach i bezpiece w pierwszych latach powojennych. Już w wydanej w 1980 r. w Paryżu książce "Wachlarz wspomnień" ostro krytykował nieproporcjonalnie wielki udział "towarzyszy" pochodzenia żydowskiego na szczytach komunistycznej władzy. Zdaniem Mantela, przy bardzo wielu nominacjach nie liczono się ani z odczuciami społeczeństwa, ani z elementarnym poczuciem taktu, i dlatego nie mają racji ci, "co widzą antysemityzm tam, gdzie go nie ma, a są jego powodem tam, gdzie można go uniknąć" (por. F. Mantel: "Wachlarz wspomnień", Paryż 1980, s. 220, 221). Nader ważne były stwierdzenia Mantela opublikowane w wydanej sześć lat później w Paryżu książce "Stosunki polsko-żydowskie. Próba analizy" (Paryż 1986). Opisał on w niej trzy grupy komunistów żydowskiego pochodzenia w Polsce. Szczególnie ostro wypowiadał się o tej grupie komunistów żydowskich, którzy opętani doktryną, zapomnieli o interesach Narodu Polskiego, narodu żydowskiego i współpracy polsko-żydowskiej. Stwierdzał: "To są ci, którzy nie zważając na swoje pochodzenie, brali na siebie wypełnianie najbrudniejszych zadań polityczno-policyjnych. (...) Faktycznie Żydzi byli tylko narzędziem w rękach polityków sowieckich, którzy ich w odpowiednim momencie wyrzucili na śmietnik. Winą niezaprzeczoną tych Żydów, polskich komunistów, jest to, że dali się użyć jako instrument polityki sowieckiej, dążącej do ujarzmienia narodu polskiego" (por. F. Mantel: "Stosunki polsko-żydowskie. Próba analizy", Paryż 1986, s. 13-14). Niestety, bardzo ciekawa, pogłębiona analiza Mantela ukazała się tylko w języku polskim, nie docierając do francuskich czytelników. Co więcej, została całkowicie przemilczana, nieprzypadkowo chyba, w polskich kręgach opozycyjnych, podczas gdy nie miała szansy ukazania się w oficjalnych PRL-owskich wydawnictwach.
W 1956 r. ukazał się w Paryżu w kilkujęzycznej wersji piękny album o tysiącletniej obecności Żydów w Polsce "1000 ans de la vie juive", pióra emigranta żydowskiego z Polski Michała Borwicza. Pokazywał on właśnie te "jaśniejsze" karty z życia Żydów w Polsce, których tak zabrakło w książce P. Korca. W 1966 r. Borwicz wydał w Paryżu kilkusetstronicową książkę o powstaniu w getcie warszawskim - "L'insurection de Getto de Varsovie". Książka Borwicza była bardzo zobiektywizowaną relacją, wolną od antypolskich wtrętów występujących u tak wielu późniejszych żydowskich autorów. Borwicz przedstawiał m.in. bardzo silną sympatię dla powstania w getcie w kręgach polskich, szeroko na 6 stronach (s. 179-185), cytując pełne sympatii dla narodu żydowskiego głosy podziemnej prasy polskiej. Tylko w objętości około 1 strony (s. 186-187) Borwicz cytował niechętne powstaniu w getcie teksty z "Szańca", "Wielkiej Polski" i "Walki". Były to autentyczne proporcje pokazujące, że przeważająca część polskiej prasy podziemnej sympatyzowała z walczącymi Żydami. Jakże odmienny pod tym względem był skrajnie oszczerczy obraz stosunku Polaków do Żydów w czasie powstania w getcie, kreślony przez J.T. Grossa w "Strachu", obraz obalony przeze mnie w "Nowych kłamstwach Grossa" (Warszawa 2006, s. 51-55). Warto przypomnieć, że M. Borwicz w 1983 r. był jednym z 3 działaczy żydowskich, którzy wystąpili na łamach paryskiej "Kultury" wspólnie z trzema byłymi emisariuszami Polskiego Państwa Podziemnego z apelem, by skończyć z wzajemnymi obwinieniami polsko-żydowskimi. Apel ten dość szybko został zignorowany przez stronę żydowską (vide choćby wydaną w 1985 r. książkę Hillela czy film "Shoah" Lanzmanna).
Warto przypomnieć, że właśnie w Paryżu w 1980 r. ukazała się jedna z najpiękniejszych książek wspomnieniowych o czasie wojny, około 500-stronicowa publikacja Żydówki Klary Mirskiej. Opuściła ona Polskę w 1968 roku. Ostro potępiając ówczesną moczarowską nagonkę, nigdy nie uogólniła swych urazów na cały Naród Polski. Wręcz przeciwnie, wielokrotnie na kartach swej książki pisała z ogromną sympatią dla Polaków, z docenieniem ich gotowości do pomocy bliźnim zagrożonym zagładą i prawdziwego heroizmu. Pisała m.in.: "Zebrałam wiele zeznań o Polakach, którzy ratowali Żydów, i nieraz myślę: Polacy są dziwni. Potrafią być zapalczywi i niesprawiedliwi. Ale nie wiem, czy w jakimkolwiek innym narodzie znalazłoby się tylu romantyków, tylu ludzi szlachetnych, tylu ludzi bez skazy, tylu aniołów, którzy z takim poświęceniem, z takim lekceważeniem własnego życia, tak ratowali obcych" (por. K. Mirska: "W cieniu wielkiego strachu", Paryż 1980, s. 457).

źródło: Nasz Dziennik

 
Ruch Przełomu Narodowego
order discount viagra online | free viagra sample | price of viagra | cheap viagra | side effects of viagra | information about viagra | Purchase viagra | female viagra | cheap generic viagra