| Pamiętajmy o ofiarach ludobójstwa na Wołyniu |
|
|
| Oświadczenia, listy, apele |
| Wpisany przez Administrator |
| Niedziela, 13 Lipiec 2008 00:00 |
|
Od wielu lat z oburzeniem obserwujemy konsekwentne działania, podejmowane dla zacierania prawdy o ludobójstwie, dokonanym na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Ofiarą zbrodni, popełnionych przez ukraińskich faszystów padło ponad 120 tysięcy Polaków, mężczyzn, kobiet i dzieci, zamordowanych w najokrutniejszy sposób. Ciągłe przemilczanie tych zbrodni przez ogromną część polityków i mediów w Polsce sprawia, że ludobójstwo to zatarło się w pamięci wielkiej części Polaków. Statystyki pokazują, że połowa Narodu nie ma dziś pojęcia o tych zbrodniach, ich przebiegu i rozmiarach. Jest to zawstydzającym wręcz przykładem braku szacunku dla polskiej martyrologii, dla pamięci o tak wielkich rzeszach ludzi, którzy męczeńsko zginęli tylko dlatego, że byli Polakami. Występujący w Polsce ten tak niegodny brak pamięci o losach rodaków, którzy padli ofiarą ukraińskich rezunów, idzie niestety w parze z równoczesnym wysławianiem tychże rezunów na Ukrainie, budowaniem im pomników. Dzieje się tak bez żadnych oficjalnych protestów ze strony polskiej. Godzi się ona na wszystko w imię utrzymania jak najlepszych stosunków z Ukrainą, wyraźnie za wszelką cenę. Dzieje się tak bowiem kosztem pamięci o ponad 120 tysiącach wymordowanych Polaków. Prawdziwym skandalem okazało się niegodne zachowanie polskich kręgów oficjalnych w związku z przypadającą kilka dni temu 65-tą rocznicą ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zarówno prezydent i premier RP, jak i polskie Sejm, nie zdobyli się na żadną formę uczczenia tej tak ważnej i tragicznej rocznicy. Prawdę mówiąc, niewiele spodziewaliśmy się w tej sprawie po Platformie Obywatelskiej, aż nadto dobrze znanej z niegodnego zobojętnienia na pamięć o losach Polaków. Najnowszym wyrazem tej postawy PO było wystąpienie reprezentującego Platformę marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Uznał on działalność dla upamiętnienia rocznicy ukraińskich rzezi na Wołyniu za działania na rzecz Rosji, odwracanie uwagi od sowieckich zbrodni. Prawdziwie zaszokowała nas natomiast i głęboko zabolała postawa prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Prezydent Kaczyński w sposób skandaliczny wycofał się z udziału w obchodach dla upamiętnienia rocznicy ludobójstwa na Polakach. Co więcej, oficjalne oświadczenie wydane w imieniu Prezydenta RP starannie unikało jednoznacznego potępienia zbrodni ukraińskich nacjonalistów i nazwanie ich ludobójstwem. Było to tym bardziej szokujące, że pięć lat temu - w dniu 9 lipca 2003 r. brat obecnego prezydenta - Jarosław Kaczyński w przemówieniu sejmowym jednoznacznie potępił wszelkie unikanie takich określeń jak ludobójstwo w odniesieniu do rzezi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Przywódca PiS-u J. Kaczyński powiedział wtedy wprost, bez ogródek: „To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych częściach Galicji Wschodniej, było ludobójstwem. To było ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu. I każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto tego po prostu nie mówi, kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf zbrodniarzom, wykazuje słabość, która zawsze w takich sytuacjach, dziś, jutro, albo pojutrze, jest wykorzystywana". (Podkreślenie autorów tego oświadczenia). Zlekceważenie przez prezydenta RP obchodów 65-lecia ukraińskich zbrodni na Polakach tłumaczy się przede wszystkim obecnością w jego otoczeniu bardzo silnego lobby proukraińskiego (E. Juńczyk-Ziomecka, B. Berdychowska, i in.). Zachowanie to jest jednak najwyraźniej w sprzeczności z tylekroć akcentowaną przez PiS potrzebą realizacji polskiej polityki historycznej. Gorąco sprzeciwiamy się porzucaniu przez polityków polskich pamięci o polskiej martyrologii w imię zapewnienia jak najbliższych stosunków z Ukrainą.
Prezes Ruchu Przełomu Narodowego Jerzy Robert Nowak |








